Polski Cukier Kluczevia Stargard po serii rzutów karnych pokonała Wybrzeże Rewalskie Rewal i pierwszy raz w historii klubu sięgnęła po Puchar Polski na szczeblu województwa zachodniopomorskiego. Teraz klub ze Stargardu czeka rywalizacja na szczeblu centralnym.
To był mecz godny finału, w którym nie zabrakło dramaturgii i zwrotów akcji. Kilkaset kibiców na stadionie Leśnym w Niechorzu i tysiące przed ekranami na pewno nie żałują czasu, który poświęcili w to czwartkowe popołudnie. Choć wydawało się, że zespół ze Stargardu pewnie zmierza po trofeum, to Wybrzeże w strugach deszczu odwróciło losy spotkania doprowadzając do dogrywki, a następnie rzutów karnych. Te jednak lepiej wykonywali zawodnicy Kluczevii.
Od sezonu 2026/2027 w kobiecej piłce nożnej w Polsce zacznie obowiązywać nowy system awansów i spadków w ligach centralnych. Zmiany obejmą Orlen Ekstraligę, Orlen 1. Ligę oraz 2. Ligę Kobiet. Najważniejsza różnica? Więcej baraży, więcej meczów o stawkę i dłuższa walka zarówno o awans, jak i utrzymanie.
W Orlen Ekstralidze Kobiet utrzymany zostaje dotychczasowy model bezpośrednich spadków. Drużyny, które zakończą sezon na miejscach 11. i 12., pożegnają się z najwyższą klasą rozgrywkową i spadną do Orlen 1. Ligi Kobiet. Nowością będzie jednak baraż o utrzymanie dla zespołu z 10. miejsca. Taka drużyna zmierzy się z trzecią ekipą 1. Ligi, a stawką tego dwumeczu będzie miejsce w Ekstralidze.
Piłkarki Pogoni Szczecin zakończyły sezon Orlen Ekstraligi kobiet zwycięstwem. W ostatnim meczu rozgrywek 2025/2026 szczecinianki pokonały u siebie Śląsk Wrocław 1:0 i przypieczętowały zdobycie wicemistrzostwa Polski.
Jedyną bramkę spotkania zdobyła Weronika Szymaszek, która w 15. minucie zamknęła akcję na dalszym słupku i strzałem głową pokonała Zuzannę Błaszczyk. Pogoń od początku meczu była stroną przeważającą i szybko udokumentowała swoją dominację.
Niesamowite zwroty akcji miały miejsce w Szczecinie. Pogoń niemal przez cały mecz była drużyną lepszą od GKS-u Katowice. Wygrywała 1:0 i tym samym eliminowała śląską drużynę z gry w europejskich pucharach. Niestety, błąd Krzysztofa Kamińskiego oznaczał dla niego czerwoną kartkę. Między słupkami musiał go zastąpić zawodnik z pola, bo Portowcy wykorzystali limit zmian. Gości uszczęśliwił były piłkarz ekipy z Grodu Gryfa. A ten wynik promował do Europy właśnie przyjezdnych. Warszawianie mieli czego żałować.
Piłkarze Świtu Szczecin dokonali czegoś, co jeszcze długo będzie wspominane przez kibiców przy Stołczyńskiej. Mimo przegrywania już 1:3, podopieczni Marcina Sasala odwrócili losy spotkania i pokonali rezerwy Śląska Wrocław 4:3 w meczu 32. kolejki Betclic 2. Ligi. Bohaterami gospodarzy zostali przede wszystkim Grzegorz Aftyka oraz Sebastian Rogala, którzy dali drużynie niezwykle cenne trzy punkty w walce o utrzymanie.
Spotkanie rozpoczęło się fatalnie dla gospodarzy. Już w 3. minucie po zamieszaniu po rzucie rożnym Paweł Kosmalski skierował piłkę do siatki i Śląsk II objął prowadzenie. Chwilę później było jeszcze gorzej. W 7. minucie Michał Milewski wykorzystał błąd defensywy Świtu i podwyższył na 0:2.
Po bardzo emocjonującej końcówce Pogoń Szczecin utrzymała korzystny wynik, który pozwolił jej zachować ligowy byt. Portowcy po trafieniu rezerwowego obrońcy zwyciężyli najmniejszym możliwym rozmiarem. Tego nikt już nie będzie pamiętał, liczy się wynik końcowy. Mecz od początku przebiegał pod dyktando gości z Grodu Gryfa. Ekipa z Dolnego Śląska zagrała co najmniej dziwnie. Cofnęła się do głębokiej defensywy licząc na skuteczne kontry, ale tych praktycznie było. Po końcowej syrenie Alex Haditaghi wyraźnie odechtnął. Kibice chyba też. Więcej w relacji poniżej.
Pogoń Szczecin mogła i powinna wywieźć z Białegostoku 1 punkt. Niestety, w 91. minucie Portowcy stracili bramkę, która zdecydowała o końcowym rezultacie. Trzeba jednak oddać, że Jagiellonia po pierwszej części powinna zamknąć to spotkanie. Miała jednak swoje problemy przed zejściem do szatni, a także po zmianie stron. Ważny powrót zaliczył Kamil Grosicki, który po wyleczeniu kontuzji pojawił się na murawie na ostatnie 25 minut.
Trudno oglądało się to spotkanie w Szczecinie. Nie ma się jednak co dziwić. Walka o utrzymanie zawsze wiąże się z brzydką grą. Cel jest bowiem jeden, trzy punkty. Te ostatecznie stały się faktem Pogoni Szczecin. A wszystko załatwił spryt Filipa Cuicia. Najpierw tuż przed przerwą znalazł się tam, gdzie być powinien. Powtórzył po zmianie stron na kwadrans przed końcem. Dla Szczecinian oznaczało to jedno, awans aż na 8. miejsce i spokój przed starciem w Białymstoku. Portowcy spaść z PKO BP Ekstraklasy już nie powinni. Więcej w materiale poniżej.
|
|
|