Z dwoma porażkami powróciły z Sopotu siatkarki Chemika Police. W pierwszej rundzie play-off podopieczne Mariusza Bujka przegrały z miejscowym Treflem 1:3 i 2:3.
Nasza drużyna postawiła się jednak faworytowi rozgrywek, głównemu kandydatowi do awansu. W sezonie zasadniczym sopocianki przegrały tylko jedno spotkanie. Po grze policzanek widać, że kryzys, który dopadł zespół Chemika na początku roku jest już daleko za nimi. W kolejnym spotkaniu (sobota, 27 marca), tym razem w Policach - nasze siatkarki wcale nie stoją na straconej pozycji. W przypadku wygranej Chemika, dzień później odbędzie się czwarty pojedynek. Do wielkiego finały play-off awansuje zespół, który wygra trzy spotkania.
Już jutro siatkarki polickiego Chemika po raz pierwszy od wielu lat staną w szranki o jakże prestiżowy cel - awans do PlusLigi Kobiet. Faworytkami starcia ze świetnie spisującym się w fazie zasadniczej - Treflem Sopot nie są, ale składać broni w ekipie Mariusza Bujka nikt nie zamierza.
Siła ofensywna i defensywna sopocianek jest spora, ale niedawny mecz ligowy Chemika z Treflem właśnie na ich terenie pokazał, że PSPS w dobrej dyspozycji jest w stanie nawiązać równorzędną walkę i pokusić się o wygraną. Jeżeli one zagrają swoją siatkówkę to mamy umiarkowane szanse, ale chcemy je zaskoczyć i wygrać co się tylko da - zapowiada Mariusz Bujek. Ostatnie sukcesy w końcówce sezonu Chemik zawdzięczał także dobremu przygotowaniu taktycznemu, o czym kilkukrotnie wspominał trener PSPS-u. Czy tym razem również będzie to mocna oręż po stronie ekipy z Polic? - Zagramy według tego samego planu taktycznego, co ostatnio. Myślę, że pod każdym względem jesteśmy dobrze przygotowani do tych spotkań - dodaje szkoleniowiec.
Siatkarki Chemika Police w dopiero w ostatnim meczu zapewniły sobie 4. miejsce, które uprawnia do gry w fazie play-off. W rundzie zasadniczej podopieczne Mariusza Bujka odniosły 11 zwycięstw i 9 porażek.
Nie ulega wątpliwości, że jest to najlepszy sezon w w historii klubu. Były już baraże, rok temu niewiele zabrakło do upragnionej czwórki, ostatecznie zakończyło się na 5. pozycji, teraz Chemik stanie przed szansą awansu do Plus Ligi kobiet. Siatkarki z Polic już w półfinale czeka bardzo ciężka przeprawa z Treflem Spot - liderem po rundzie zasadniczej. Chemiczki jednak pokazały już, że potrafią nawiązać walkę z tym trudnym przeciwnikiem. Na wyjeździe uległy 1:3, a u siebie dopiero w tie-breaku. Po raz kolejny jednak sportową rywalizację mogą przyćmić problemy finansowe.
Przyjmująca Chemika Police Natalia Matusz była jedną z wielu bohaterek zwycięskiego meczu z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Wygrana za trzy punkty i szczęśliwe dla policzanek porażki ich największych ligowych rywali dały zespołowi przepustkę do gry w fazie play-off.
Wygrałyście ważny dla siebie mecz, również dzięki twojej świetnej dyspozycji. Chyba jesteś z siebie zadowolona?
- Zagrałyśmy w miarę dobry mecz, tym bardziej, że wygrany 3:1. Wszystkie dziewczyny super zagrały, a wiadomo, że jak całej drużynie idzie to i jednostki się wyróżniają.
Piękne widowisko i wspaniałe zwycięstwo zafundowały wszystkim swoim kibicom siatkarki Chemika Police. Dziś pokonały w czterech setach KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Te trzy punkty dały Chemikowi miejsce w upragnionych i zasłużonych play-ofach, bo główne kandydatki do czwórki przegrały po 2:3.
Siatkarki z Ostrowca Świętokrzyskiego tworzą mocną drużynę, ale dziś wielkiego meczu nie zagrały. Policzanki za to spisały się na medal. Wszystkie zawodniczki były dziś w dobrej formie, każda na boisku zrobiła swoje. Naszym atutem była dobra gra całego zespołu. Dobrze rozpracowaliśmy rywalki, a ponadto graliśmy twardo i dobrze zagrywką - komentował po meczu szkoleniowiec Mariusz Bujek. Właśnie zagrywką gospodynie dobrze rozpoczęły spotkanie. Pierwsze dwa punkty padły po wprowadzeniu piłki do gry przez Ewę Kwiatkowską. Później nie gorzej w tym elemencie spisywała się chociażby Natalia Matusz. Niezły początek zwiastował ciekawe wydarzenia na parkiecie w Policach, bo KSZO łatwo skóry sprzedać nie chciało.
Przed kibicami Chemika Police już ostatni mecz ich drużyny w sezonie zasadniczym. Jeśli wszystko potoczy się po myśli fanów siatkówki z naszego regionu, wcale nie będzie to ostatnie spotkanie PSPS-u w tym sezonie.
Wiele zależy od postawy i dyspozycji dnia Chemika, który musi zdobyć 3 punkty, jeśli realnie chce mieć szanse na znalezienie się w pierwszej czwórce, a tylko ta daje możliwość wali o awans. Zadanie wydaje się trudne, bo KSZO to jedna z najlepszych drużyn ligi. W rundzie jesiennej zawodniczki z Ostrowca wygrały z Chemikiem we własnej hali bez większych problemów 3:0. Teraz czas na rewanż. Ostatnio policzanki prezentowały się z dobrej strony w spotkaniach wyjazdowych, zarówno w meczu z Treflem jak i Budowlanymi. Przy własnych trybunach liczymy, że będzie jeszcze lepiej, co oznaczałoby wygraną Chemika, ale nie tylko. Ważne będzie jeszcze to, co wydarzy się w meczach Budowlanych oraz PLKS-u Pszczyna. Jedno jest pewne, emocji w sobotni wieczór nie zabraknie.
Początek spotkania w Policach o godzinie 18.00, a po nim, w niedzielę przyjrzymy się sytuacji w tabeli, bo walka o miejsce w czwórce może jeszcze być niezwykle ciekawa.
Przypominamy o konkursie MN Sport Typer. Typując spotkania w I lidze kobiet możesz wygrać nagrodę - sprzęt sportowy. Typuj i zwyciężaj!
Sponsorem konkursu jest salon piłkarski MN Sport mieszczący się w Szczecinie przy ul. Piłsudskiego 19, w którego ofercie znajduje się szeroka gama sprzętu do piłki nożnej i innych dyscyplin dla dorosłych i dla dzieci.
W najbliższą sobotę Chemik we własnej hali rozegra najważniejszy dla siebie mecz rundy wiosennej. Drużyna Mariusza Bujka zmierzy się z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, ale od wyniku tego meczu niestety nie wszystko zależy.
Oczy i uszy wszystkich zainteresowanych występem Chemika w play-offach będą skierowane również na spotkanie Budowlanych Toruń z Remegum MOSiR w Mysłowicach. Wszystko przez to, że Budowlani, mimo tego co widzimy w naszej tabeli na ligowcu, wyprzedza policzanki minimalnie lepszym stosunkiem setów przy równej liczbie punktów. Przypomnijmy od razu regulamin rozgrywek. Przy takiej samej liczbie oczek zainteresowanych zespołów o wyższości decyduje lepszy stosunek setów, czyli większa liczba uzyskana po podzieleniu setów wygranych przez sety przegrane. W przypadku Chemika obecnie jest to 1,027, a zatem mniej od stosunku Budowlanych 1,029. Jeśli jednak i tu byłaby taka sama liczba, liczyłby się lepszy stosunek małych punktów, czyli większa liczba uzyskana po podzieleniu punktów zdobytych przez punkty stracone. Dopiero później w grę wchodzą rezultaty bezpośrednich spotkań.
Zadanie minimum na ostatnią sobotę zawodniczki polickiego Chemika wykonały w swoim stylu. W swoim, bo przecież stoczyły niesamowitą batalię z mistrzem sezonu zasadniczego - Treflem w Sopocie i zdobyły upragnione oczko.
- Jeden punkt brałbym w ciemno - mówił przed meczach szkoleniowiec Chemika Mariusz Bujek. Miał rację, bo każda zdobycz na tak trudnym terenie jest niezwykle cenna w kontekście walki o czwarte miejsce w ligowej tabeli. Oczywiście policzanki faworytkami spotkania nie były. Nie dość, że ich forma jest zagadką to i rywal bardzo wymagający, niezmiennie punktujący pozostałe drużyny. Siatkarki Bujka dały jednak radę, mimo, że dwa pierwsze sety przegrały, a drugi w kiepskim stylu do 12. Trzecia i czwarta partia to z kolei pokaz wielkich ambicji i wciąż niemałych umiejętności zespołu z Polic. W lepszej grze z pewnością pomogły spore roszady w składzie gospodyń. Na parkiecie pojawiły się rezerwowe zawodniczki, które nie sprostały Chemikowi, a ten prowadził grę i miał kilka piłek setowych. Ze stanu 19:24 zrobiło się 25:24, ale ostatecznie tą nerwówkę wygrały policzanki do 25 dzięki zagrywkom Agnieszki Kazanieckiej.