Do niecodziennej sytuacji doszło w ostatni weekend w Piotrkowie Trybunalskim. Rozgrywający tam mecz w ramach 17. kolejki spotkań Superligi Mężczyzn drużyna Gaz-System Pogoni Szczecin do Grodu Gryfa wróciła mocno zdekompletowana. Takich samych dwóch kontuzji doznali czołowi zawodnicy. Chodzi tu mianowicie o Mateusza Zarembę (na zdj. obok) oraz o Pawła Krupę. - To kuriozum, sytuacja wręcz niemożliwa, by w jednym meczu dwóch zawodników złamało ręce i to tak poważnie, bo obaj nie zagrają już do końca rozgrywek - skomentował na łamach SportowychFaktów.pl szkoleniowiec Gazowników Rafał Biały.
Sytuacja zrobiła się naprawdę niewesoła. Obecnie drużyna dysponuje już praktycznie minimalnym składem osobowym. Nie gra już od pewnego czasu obrotowy Sebastian Smuniewski, a oszczędzany, by nie pogłębić urazu był Siarhei Shylovich. Pogoń przystąpi więc do najbliższych spotkań w maksymalnie okrojonym zasobie ludzkim, a przecież jest to decydująca faza rozgrywek przed play-off. Na szczecinian czekają takie pojedynki, jak chociażby ten z Azotami Puławy, który może zdecydować o tym, która drużyna ostatecznie uplasuje się na 3. lokacie na koniec rundy.
Trenerzy będą teraz mieli ręce pełne roboty, jak wypełnić te luki. Z pewnością jeszcze jest w kim wybierać, ale każda następna kontuzja jeszcze bardziej skomplikuje ich sytuację. Miejmy jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie.
źródło: własne/SportoweFakty.pl
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||