Na przełomie kwietnia i maja Adam Jarema, trener rocznika 2003 w Chemiku Police odbył staż w klubie angielskiej Championship Boltonie Wanderers. Zapraszamy do lektury spostrzeżeń trenera Jaremy na temat różnic w metodach szkoleniowych w Anglii i Polsce oraz podejściu trenerów do piłkarskiego narybku.
Staż
Organizatorzy stażu zakwaterowali nas w klubowym hotelu De Vere Venues White Hotel na Reebok Stadium. Sam obiekt może pomieścić ponad 28 tysięcy kibiców, jednak co zaskakujące boisko wykorzystywane jest wyłącznie podczas meczów. Nie ma czegoś takiego jak w Polsce, że raz czy dwa razy w tygodniu trenuje się na głównej murawie, żeby się z nią „zapoznać”. Sam mecz na głównym boisku jest dla nich małym świętem, jest celebrowany. Z kolei grupy młodzieżowe mają do dyspozycji kilkanaście boisk wraz ze stołówkami i akademikami oddalonymi 10 minut pieszo od stadionu. Staż rozpoczął się 26 kwietnia o godzinie 9 rano od oprowadzenia po stadionie i obiektach sportowych szkółki. O godzinie 16 z kolei razem z naszym opiekunem, którym był Dave Bailey obserwowaliśmy zajęcia grupy Intenational, składającej się z zawodników spoza Anglii. W skład grupy wchodzą chłopcy różnych narodowości, których rodzice opłacają pobyt oraz treningi. Są też grupy młodzieżowe w których znajdują się najzdolniejsi zawodnicy i ci otrzymują klubowe stypendia i kontrakty. Generalnie dzień wyglądał tak, że rano odbywały się zajęcia w formie prezentacji, podczas których zapoznawaliśmy się z funkcjonowaniem klubu, filozofią i istotnymi sprawami, na które klub kładzie nacisk podczas treningów. Mieliśmy także harmonogram i mogliśmy wybierać w zajęciach których grup będziemy brać udział. Jeżeli chodzi o zajęcia to Bolton ma opracowane własne metody szkoleniowe i nimi raczej się stara nie dzielić, nie znamy szczegółów. Cenne były natomiast rozmowy z trenerami poszczególnych roczników i od nich można było się dużo dowiedzieć. Niestety nie mieliśmy okazji do spotkania z trenerem pierwszego zespołu Dougie Freedmanem. Przed Boltonem była ostatnia kolejka sezonu i bardzo ważny mecz z Blackpool. W przypadku wygranej Wanderers zajęliby miejsce w strefie barażowej i mógłby walczyć o awans do Premiership. Klub zrobił Nam niespodziankę i sprezentował bilety, dzięki czemu mogliśmy obejrzeć mecz, ale niestety widzieliśmy jak zremisowali 2:2. Z powodu gorszej różnicy bramek zajęli miejsce poza strefą barażową. Rozmawialiśmy też z dwoma zawodnikami Boltonu, którzy nocowali w tym samym hotelu i pytaliśmy o nastroje i samopoczucie przed meczem. Była okazja obejrzeć stadiony i muzea Manchesteru United oraz Liverpoolu. Udało mi się także kupić u konika bilet na mecz Wigan z Tottenhamem. Podejście treningowe Zawodnicy z Akademii w klubie mają treningi oraz mają zapewnioną naukę. W samych zajęciach piłkarskich uczestniczy trzech trenerów. Dwóch z nich prowadzi trening a jeden obserwuje zawodników. Dzięki temu unika się nieobiektywnej oceny zawodników oraz wyklucza możliwość przegapienia jakiegoś zdolnego zawodnika lub niedociągnięć treningowych. Co ciekawe cześć trenerów klubowych to stażyści lub wolontariusze po uczelniach wychowania fizycznego (typu IKF, AWF). W ten sposób nie mają problemów kadrowych, a młodzi trenerzy mają praktykę. Po każdym treningu i meczu młodzi zawodnicy musza odpowiedzieć na sześć pytań, np. jaki był trening, co sprawiało problemy, co mógłby poprawić w swoim zachowaniu, jak oceniają prowadzenie zajęć przez trenera itp.. Kształci się w ten sposób kreatywność i samodzielne myślenie. Poza tym w razie potrzeby chłopcy mogą w każdej chwili napisać do trenera. Każdy trener ma własne biuro i rano, mogą przeczytać korespondencję i przeanalizować uwagi zawodników. Odnośnie samych zajęć to trenerzy mają plan ramowy, którego muszą przestrzegać. I tak, na przykład sześć tygodni ćwiczą prowadzenie piłki, następnie sześć tygodni ćwiczą przyjęcie piłki, później sześć poświęcają podaniom. Na konkretne ćwiczenia poświęcają około 80% czasu, a resztę przeznaczają na podtrzymanie tego co się nauczyli. Całość zajęć się zazębia i tworzy kolejne etapy, które potem składają się w jedność. Jak prowadzenie piłki, to następnie przyjęcie wewnętrzną częścią stopy, a potem podania zewnętrzną. Szczegóły są jednak klubową tajemnicą. Kładziony jest bardzo duży nacisk na jakość ćwiczeń. Nie ma tak jak w Polsce, wykonać dużo ćwiczeń bez konkretnego pomyślunku. Zajęcia często są przerywane, żeby wyjaśnić dlaczego ćwiczy się tak, a nie inaczej. Wyjaśnia się jak dokładnie trenować, tak aby jakość ćwiczeń była duża. Starają się „włączyć myślenie”, tak aby zawodnicy dostosowywali się do sytuacji na boisku. Bardzo wyczerpująco wyjaśniają sens ćwiczeń, co im to daje i żeby nie wykonywali ich automatycznie bo w meczu to się może przydać. Jeżeli rozciągają się, to muszą wiedzieć, że to ma sens bo unikają w ten sposób wielu kontuzji mięśniowych. Jeżeli mają rozgrzewkę to wiedzą, że dzięki temu mogą grać na pełnych obrotach od samego początku itp.. Od wieku trampkarza każdy zawodnik uczestniczący w treningu może być wyposażony w GPS, który umożliwia śledzenie jego aktywności podczas treningów. W ten sposób trenerzy mają jak na dłoni to czy ktoś się przykładał do zajęć czy ociągał się. Odnośnie taktyki i treningu zajęcia są podobne jak w FC Barcelona. System szkolenia w grupach młodzieżowych jest podporządkowany pierwszemu zespołowi i ktoś kto opuszcza wiek juniora wchodzi z łatwością w grę seniorską. Piłkarze nie czują przeskoku, między poszczególnymi grupami młodzieżowymi czy seniorami. Co ważne kładą także duży nacisk na taktykę i ustawianie się na boisku, bo siłę można wyrobić w miarę szybko, ale przygotowanie taktyczne i poruszanie się po boisku jest bardziej pracochłonne. Ogólnie efekt takiego kształcenia jest taki, że są znakomicie przygotowani taktycznie, że nawet jeżeli nie pójdą do seniorów to poradzą sobie szybko w innym klubie. Kształcona jest inteligencja taktyczna i piłkarska. Podejście poza boiskowe i filozofia klubu Od najmniejszego rocznika każdy jest ubrany jak pierwszy zespół. To prawie indoktrynacja, bo każdy zawodnik jest motywowany i nastawiany tak, aby zawsze dążył do gry w pierwszym zespole. Chcą aby zawodnik utożsamiał się z klubem i marzył o grze w Premiership czy Championship w barwach Boltonu. Zawodnicy seniorów mają być wzorem i dlatego nawet podawanie piłek podczas meczu pierwszego zespołu jest zaszczytem dla młodszych graczy. Niestety u nas się tego nie rozumie. Trenerzy także bardzo mocny nacisk kładą na edukację. Tak, aby w przypadku poważniejszej kontuzji nie było tłuków, niewykształconych piłkarzy, którzy poza piłką nie poradzą sobie. Tężyzna fizyczna jest ważna, ale nie najważniejsza liczy się też inteligencja i wykształcenie. Opuszczając szkółkę musza być dorosłymi ludźmi przygotowanymi do samodzielnego życia, także poza futbolem. Do pracy nad młodzieżą wciąga się także rodziców. Bycie piłkarzem to nie tylko zajęcia na boisku, ale także właściwe metody żywieniowe i regeneracja organizmu. Tego uczy się już od małego, początkowo z mocą rodziców, a później już bezpośrednio. Ciężko w Boltonie znaleźć słabszego zawodnika, bo trafiają tam zawodnicy po mocnej selekcji. Każdy z nich ma kontrakt i jeżeli zawodzi, czy nie przykłada się do zajęć kontakt może być nie przedłużony. Zawsze znajdzie się ktoś w jego miejsce. Podobnie jest z awansem do seniorów. W zajęciach w seniorach uczestniczy dwóch, trzech zawodników którzy naprawdę na to zasłużyli i jest to jeden lub dwa treningi tygodniowo. Żaden junior jednak nie trenuje na stałe z seniorami i z tego tytułu nie dostają też żadnych gratyfikacji finansowych. Po prostu dba się o to, żeby takiemu zawodnikowi nie uderzyła sodówka do głowy. Droga do seniorów jest długa i kręta i tylko ci którzy na to zasłużyli trafiają do pierwszego zespołu. Przy okazji stażu mogliśmy również obserwować rozgrywki między Boltonem a Manchesterem United do lat 9, 11, 13 i 15. Przy okazji meczu do lat 9 poznaliśmy małego Polaka, dziewięcioletniego Daniela, który stał na bramce Manchesteru. Został wypatrzony podczas jednego z meczów w Leeds i zaproszony do trenowania w Man U. Jego rodzice przeprowadzili się później z Leeds do Man U i chłopak związał się na dwa lata z klubem kontraktem na 2 lata. Ciekawostką jest to, że w Boltonie dba się nawet to takie szczegóły jak bramki na kółkach. Tak aby przy przenoszeniu z miejsca na miejsce bramka nie stanowiła ryzyka dla zdrowia zawodników. Nie ma ryzyka, że upadnie na stopę i zrobi krzywdę lub spowoduje naciągnięcie jakiegoś mięśnia przenosząc ciężką bramkę. Innym szczegółem są bardzo restrykcyjne zasady dotyczące ubioru. Piłkarze reprezentują klub więc jadąc na mecz nie może być „wolnej amerykanki”, każdy ma mieć na sobie klubowe, takie same ciuchy. Za „niegodne” reprezentowanie klubu przewidziane są dotkliwe kary. Zaimponowało mi także to, że w Boltonie nie ma mobbingu czy krzyczenia na zawodników. Rówieśnicy raczej nie wyładowują się na bardziej zdolnych kolegach tylko mobilizują się, żeby być lepszym. Gdy ktoś odnosi sukces gratuluje mu się, a nie chce jak w Polsce ściągnąć do dołu. Wspominał już o tym kiedyś Wojtek Szczęsny. Z kolei trenerzy poszczególnych grup nie krzyczą na zawodników za nie udane zagrania, tylko chwalą za te udane. Zawodnicy pozytywnie nawzajem się nakręcają po dobrych zagraniach, a po złych pocieszają, że następnym razem się uda. Uczy się pozytywnego myślenia. Wszystko wygląda na mocno zorganizowane, jednak inaczej niż w wielu klubach w Polsce szkółka Boltonu nie jest fabryką mająca na celu produkcję piłkarzy. Tutaj się nie myśli w kategoriach masowego produkowania graczy i zarabiania na tych, którzy nie łapią się do pierwszego zespołu. Podsumowanie Reasumując cieszę się, że miałem szansę na takie doświadczenie i wiem, że nie będzie ono ostatnim. Przeraża mnie tylko ogrom pracy jaką trzeba wykonać. Ogrom pracy jednak nie w treningu młodzieży, tylko w organizacji klubów. Warto docenić też nas trenerów za to co robimy, bo jeśli chodzi o wiedzę to nie różnimy się niczym od tych zagranicznych. Śmiem rzec nawet, że my - Polscy trenerzy jesteśmy bardziej zmobilizowani i zaangażowani w tym co robimy. Nie mamy tylko szansy na pracę w dobrze zorganizowanych klubach, gdzie zasługiwalibyśmy na godne zarobki, które przekładały by się na jeszcze większą jakość oraz pozwalały na pracę z „lekką” głową. Pole do manewru jeżeli chodzi o warunki trenowania mają ludzie, poczynając od tych PZPN pod kierownictwem Prezesa Bońka po włodarzy każdego klubu. Na początek rewolucji musimy zadać sobie jedno bardzo ważne pytanie, czy wszyscy zmierzamy i chcemy iść w jednym kierunku... Jeżeli chcemy, to trzeba już działać bo piłka nożna wciąż się rozwija. Podziękowania Chciałbym bardzo gorąco podziękować właścicielowi firmy Megalux Sp. z o.o. Hurtownia Art. Elektrycznych Police, Centrum Ogrodniczo-Wędkarskiemu w Policach oraz Pajar-Pol Kosztorysowanie i Usługi Budowlane za wsparcie przed wyjazdem. Źródłem finansowania jest Unijny Program Leonardo da Vinci. Organizator Agencja Marketingu Sportowego Max-Sports.
źródło: www.chemik.police.pl
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||