Bardzo interesująco zapowiada się najbliższy okres w przygotowaniach Gaz-System Pogoni Szczecin do rundy rewanżowej. Szczecinianie wyjadą do Rostocka oraz Berlina i stawią czoła Emporowi oraz grającemu w niemieckiej Bundeslidze Füchse. W zespole przebywali na testach Igor Kos oraz Marin Knez, ale żaden z nich nie podpisze umowy z ekipą Pawła Białego. Zapraszam do lektury pierwszej części wywiadu z prezesem szczecińskiego klubu.
Jak z pana zdrowiem? Podobno kontuzjowane kolano ciągle daje o sobie znać. To prawda?
- Niestety tak. Mam większy problem niż się początkowo spodziewałem. To kolano nie przestaje puchnąć. Robiłem rezonans w piątek, w przeciągu kilku dni okaże się jak jest to poważne. Jeśli będzie poważniej, to myślę, że zagram dopiero w play-offach lub play-outach, a jeśli nie to pomyślę o końcu kariery, bo ten czas jednak gdzieś tam ucieka i różne myśli przychodzą. Zobaczymy, na razie nie ma co się denerwować, poczekajmy na diagnozę. Gaz-System jest już po pierwszym turnieju w Wągrowcu, który raczej nie był zbyt udany dla drużyny. Zajęliście w nim dopiero 4. miejsce na 5 drużyn. - Nie, nie zgodziłbym się, że ten turniej był nieudany. Wynik, jaki osiągnęliśmy, na tym etapie nie był najważniejszy. Byliśmy w zupełnie innym okresie przygotowań. Mam tu na myśli nas i drużynę z Kwidzyna oraz zespoły pierwszoligowe. Tydzień różnicy w przygotowaniach to jest jednak sporo. My obecnie bardzo mocno biegamy. W Wągrowcu, w szczególności w zespole z Legionowa, widać było taką świeżość. Gorzej zagrali w drugim dniu, a u nas było odwrotnie. Gramy pełną 16-tką. Nie graliśmy na wynik, to była zupełnie drugorzędna sprawa. Nie mówię tego dlatego, że akurat przegraliśmy, tylko po prostu takie było założenie. Teraz będziemy grali z Emporem Rostock i to już będzie rzeczywiście gra o wynik. Dla nas najważniejsze będzie jak wypadniemy, jak wypadnie nasza obrona, którą dość mocno budujemy. W Szczecinie na testach przebywał Igor Kos - Chorwat, ale brak przygotowania pod względem fizycznym sprawił, że ten zawodnik nie znalazł uznania w waszych oczach. - Ten zawodnik jest klasowy, ale jeżeli on będzie gotowy dopiero za 2-3 miesiące to my będziemy już mieli play-offy, play-outy, zobaczymy jak to wyjdzie. Nie ma sensu narażać się na duże koszty, tylko dlatego, że ktoś jest wspaniałym graczem i podpisywać z nim kontrakt, a nie jest on dobrze przygotowany do gry. Szukamy kogoś, kto może nam pomóc, a jeżeli takich nie ma to dalej ćwiczymy z własnymi ludźmi. A mamy fajnych zawodników. Tu też nie chodzi o to, żeby tutaj kogokolwiek na siłę kupować i żeby się z tego cieszyć. Raczej redukujemy kadrę. Filip Kliszczyk obecnie będzie grał w Stralsundzie. Być może Piotrek Frelek przeniesie się do Ahlbecku. Ten skład cały czas zmniejszamy, bo mamy za dużą ilość ludzi. Przy tym składzie 18-osobowym myślę, że to zacznie na treningach mentalnie lepiej wyglądać i ten zespół zacznie się zgrywać. Na prawym rozegraniu testowany był również Marin Knez. Jak wygląda sytuacja tego piłkarza ręcznego? - Tego szczypiornistę również pożegnaliśmy. To jest akurat przykład braku profesjonalizmu. Przyjechał do nas zawodnik kompletnie nieprzygotowany, nie chcący grać. Powiem szczerze, że były to zmarnowane 3 dni i pieniądze. To samo przekazaliśmy menadżerowi. Z takim podejściem to on naprawdę niewiele zrobi w piłce ręcznej. Przyjechał do nas jeszcze Estończyk. Młody chłopaczek. Tutaj było widać pełne zaangażowanie. Niestety umiejętności jeszcze nie te. Bardzo fajny zawodnik na przyszłość, może za rok za dwa lata. Z drugiej strony nie oszukujmy się, w trakcie sezonu dobrych leworęcznych na prawym rozegraniu to jest raczej sztuka, żeby znaleźć. Nie spodziewaliśmy się nie wiadomo czego. Nie chcieliśmy jednak zmarnować okazji, tak jak udało się nam np. ze Stojkoviciem. To był strzał w 10-tkę. Skorzystaliśmy z tego okresu przejściowego. Tak jak powiedziałem wcześniej, nic na siłę.
źródło: własne
|
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||