Ostatnim zawodnikiem jakiego Chemik Police pozyskał w letnim okienku transferowym był Rafał Kalinowski z SMSu Łódź. Niestety w wyniku problemów biurokratycznych w Łódzkim Związku Piłki Nożnej nie udało się tego obrońcy zarejestrować przed sobotnim meczem z Dębem Dębno. Formalności udało się dopełnić dopiero w poniedziałek i nie stoi już nic na przeszkodzie, by zagrał w meczu z Koralem Dębnica. Poprosiliśmy naszego nowego obrońcę, by powiedział kilka słów o sobie.
W jaki sposób znalazłeś się w Chemiku?
- Przyszedłem odbudować się po kontuzji, wrócić do formy. I przede wszystkim dziękuję, że dostałem w Chemiku kredyt zaufania, który mogę spłacić miejmy nadzieję dobrą grą. Jak wrażenie po pierwszym treningu? - Bardzo pozytywne. To poukładany, młody ale ambitny zespół. Podczas meczu z Lechią oglądałeś grę z trybun. Jak to twoim zdaniem wyglądała gra Chemika? - Dobrze to wyglądało. Zabrakło trochę szczęścia i skuteczności. Gdyby to było pewnie byłby trzy punkty. Czym różni się I liga, w której spędziłeś jesień w poprzednim sezonie od III ligi? - Ciężko to porównać, bo na boisku to wygląda inaczej niż z trybun. Nie miałem jeszcze okazji zagrać w żadnym meczu, więc nie mam porównania. Na pewno w obu ligach przede wszystkim trzeba walczyć i być dobrze przygotowanym fizycznie. Czy przychodząc do Chemika znałeś, któregoś z zawodników? Może przeciwko, któremukolwiek zagrałeś w lidze? - Z większością spotkałem się pierwszy raz. Znałem tylko Pawła Cierecha, który był u nas we Flocie na testach przez dwa czy trzy dni. Latem pojechałeś na testy do Sandecji Nowy Sącz. Jak wypadły? - Nie nazwałbym tego testami. Jechałem 13 godzin na jeden mecz i na miejscu okazało się, że trener w ogóle nie wiedział, że mam przyjechać. Rozmawiałem tylko z prezesem, który bardziej chciał żebym tam był. Trener nic nie wiedział, a wiadomo jak trener odbiera gdy dowiaduje się godzinę przed meczem, że kogoś ma testować. Zagrałem 60 minut w sparingu z Garbarnią Kraków i wróciłem do domu. To było z góry skazane na niepowodzenie i ja sam już nie chciałem tam zostać w takich okolicznościach. To był właściwie powrót na boisko po kontuzji kolana z zimy. Co się właściwie stało? - Miałem szytą łękotkę i naprawianą rzepkę. To była trochę dłuższa przerwa. Czego można życzyć na wiosnę? - Przede wszystkim można życzyć zdrowia, żeby wszystko było dobrze po tej kontuzji. Jak będzie zdrowie to będzie i forma. Dziękuję za rozmowę i życzę wysokiej formy.
źródło: www.chemik.police.pl
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||