ligowiec.net strona główna
redaktor dyżurny:
me
piłka nożna / III liga
piłka nożna / III liga -
„Chemik jest wizytówką Polic!” - rozmowa z trenerem Szmitem
autor: Krzysztof CichomskiMimo trudnej sytuacji kadrowej i finansowej piłkarze Chemika Police ligowe rozgrywki zakończyli na ósmej lokacie. Poprosiliśmy trenera pierwszego zespołu, Mariusza Szmita o podsumowanie minionego sezonu.

Przede wszystkim gratuluję utrzymania w lidze. Mimo kłopotów na początku rundy i serii meczów bez zwycięstwa końcówka należała do was. Zdobyliście 10 punktów w czterech meczach i utrzymaliście ligę. A jak trener widzi miniony sezon?

- Początek sezonu to zasługa dobrych przygotowań z poprzedniej zimy oraz z lata. Zdobyliśmy 24 punkty co było bardzo dobrym wynikiem.
Niestety zimą odszedł Marek Sajewicz, Norbert Neumann i kadra się trochę uszczupliła. Ze względów finansowych nie było obozu przygotowawczego. Później wpadliśmy w dołek psychiczny, mieliśmy cztery mecze z zespołami z górnej piłki i przegrywaliśmy jedną bramką. Mimo, że mecze były wyrównane, a momentami toczone z naszą przewagą. Końcówka sezonu pokazuje, że byliśmy dobrze przygotowani do całego sezonu. Te cztery ostatnie mecze były bardzo ciekawe, a zaczęliśmy je od meczu z Lechią, który był meczem przełomowy (wygrana 1:0 - przyp. KC). W ten zespół warto inwestować, ci chłopcy mają umiejętności i charakter i to pokazali w ostatnich meczach.

Chyba każdy trener zgodzi się z tezą, że na własnych obiektach nie da się tak dobrze przygotować do rewanżów, jak podczas obozu przygotowawczego. Czy na formę wiosną miał wpływ brak obozu, czy raczej był to skutek hurraoptymizmu po dobrej jesieni i nadmiernej pewności siebie?

- Ten zespół od momentu przejęcia przeze mnie walczył o każdy punkt. W poprzednim sezonie mimo 12 punktów na półmetku utrzymaliśmy się, bo dobrze pracowaliśmy zimą. Później poszliśmy rozpędem i zdobyliśmy 24 punkty. Na pewno nadeszło rozluźnienie w zespole, bo był to bardzo dobry wynik. Przyszedł jednak jakiś dołek psychiczny i przede wszystkim fizyczny. Straciliśmy zawodników, a nikt nowy nie przyszedł. Zabrakło rywalizacji i chyba kilku chłopców uznało, że są już tak dobrzy i tak pewni miejsca w składzie, że część spotkań może odpuścić. W pewnym momencie doszło do jakiejś stagnacji i chłopaki zaczęli wychodzić na boisko bez pełnego zaangażowania. Później mieliśmy nóż na gardle i dopiero wtedy zespół się scementował. Myślę, ze zasłużyliśmy na utrzymanie.

Zimą przegraliśmy walkę o kilku piłkarzy, którzy mogli zwiększyć rywalizację w zespole. Kilku zawodników, którzy mogli stanowić realne wzmocnienie wybrało grę w niższych ligach lub w Niemczech. Sytuacja finansowa klubu też chyba nie specjalnie pomagała?

- Zespoły za nami miały o wiele większe budżety, mowa o Drawie i Bałtyku. Mogli sobie pozwolić na obozy i zawodników z zewnątrz. Przypomnę, że u nas jest 20 wychowanków i zaledwie jeden piłkarz spoza klubu, Filip Kosakowski. Trochę mnie boli, że mimo, że wróciliśmy do sytuacji gdy wreszcie możemy grać swoimi wychowankami ciągle nam czegoś brakuje w naszym klubie. Musimy z trudem łatać dziury juniorami, nie ma pieniążków na zawodników którzy wzmocniliby zespół. To powoli robi się męczące dla mnie i przede wszystkim dla naszych zawodników. Ci chłopcy zasługują na to, żeby zarabiać trochę więcej w tym klubie. Oni nie grają tylko dla siebie, ale reprezentują Chemik i Police. Przede wszystkim promują Police. Wygrywając na Pomorzu z silnymi zespołami pokazują z dobrej strony nasze miasto i region. Nie jesteśmy zapyziałym regionalnym klubem, tylko klubem z dużego miasta. Wygrywaliśmy m.in. w Gdańsku, Koszalinie i Słupsku, więc nie jeździmy po wioskach. Chcę to głośno powiedzieć „Chemik jest wizytówką Polic!”. Chcielibyśmy, żeby nas doceniono, a nie rzucano kłody pod nogi.

Po porażkach trener często się tłumaczył, że jest to efekt tego, że mamy młody zespół. Ale patrząc na skład to mamy naprawdę wielu ogranych zawodników. Kosakowski, Grabarczyk, Jóźwiak, Rembisz, Jakubiak, Bieniek. To nie są żółtodzioby, oni są jednak ograni w ligach.

- Dla mnie było to trochę dziwne. Nie wiem, może zespół myślał, że po zdobyciu 24 punktów może już grać na stojąco. Pewna część tej rundy była słaba, ale słaba nie pod względem piłkarskim. Ta runda była słaba pod względem woli walki i zaangażowania, zabrakło serca. W wielu meczach mieliśmy przewagę. Mieliśmy pięć czy sześć sytuacji, które powinniśmy zakończyć dwoma czy trzema bramkami, a nie wygrywaliśmy. Grając z Rumią czy z Wejherowem u siebie graliśmy jak równy z równym, mieliśmy nawet przewagę. Kosakowski i Bieniek to doświadczeni zawodnicy, ale Jóźwiak i Rembisz to chłopaki, którzy kiedyś wchodzili do gry w Chemiku i nie byli zawodnikami podstawowymi. Tak naprawdę to zabrakło nam doświadczonego ligowego piłkarza, takiego jak mają inne zespoły.

Kogo z obecnego sezonu można wyróżnić?

- Za wolę walki, charakter i stworzenie pozytywnej atmosfery w zespole na pewno wyróżniłbym Jarka Jóźwiaka, który jest prawdziwym, realnym kapitanem zespołu. To taki motorek napędowy zespołu, to zawodnik który łączy młodych i starych. Gdy w szatni starałem chłopaków zmotywować i po tym wyszedłem, to on przejmował tę rolę i dalej nakręcał chłopaków. Na pewno na uwagę zasługuje też Filip Kosakowski, który miał znakomitą końcówkę. Jednym z wielu liderów i dobrym duchem zespołu. Wojtek Fadecki z dynamicznymi rajdami i pojedynkami. Z młodych graczy na pewno Mateusz Sowała, Patryk Domin, Patryk Baranowski, który ma nieprzeciętne umiejętności. Patryk Galoch, który w końcówce zagrał w środku z Przemkiem Rembiszem i Mateuszem Sowałą i z biegiem czasu to wypaliło. Pod koniec starałem się nie rotować składem, nie robiłem pięciu zmian w wyjściowej jedenastce bo wszyscy musza pograć. Rezerwowi muszą zasłużyć żeby grać w pierwszym zespole. Nawet wchodząc na kilka minut trzeba pokazać się w grze. W końcówce sezonu stabilny skład dał na naprawdę dużo. Wreszcie tworzyliśmy zespół, bez dziur w formacjach i z asekuracją pozycji. Zbudował się naprawdę fajny zespół w Policach.

Bardzo często trenerzy i kibice naszego zespołu i rywali zwracali uwagę na to, że trener mówiąc delikatnie bardzo „żyje” na ławce. Mowa o głośnych krzykach z ławki, agresję słowną i sporo nerwów. Nie sądzi trener, że takie zachowanie na ławce mogło wpływać destrukcyjnie na grę zespołu?

- Czasami trzeba krzyknąć. Każdy ma innych charakter. Byli przede mną trenerzy, którzy siedzieli i tylko notowali i nic nie mówili, nawet w szatni. Czasami może za dużo słów z mojej strony padło, w końcówce starałem się mniej krzyczeć i bardziej motywować. Każdy by chciał wygrywać, może czasami było tego za dużo. Z roku na rok jestem bardziej doświadczonym trenerem, w końcówce było już chyba w miarę dobrze. Ale trzeba również zauważyć, że nie można cały czas piłkarzy głaskać bo się obrażą. To są dorośli ludzie. Grałem tyle lat w piłkę, za trenera Masicza i trener też potrafił się strasznie wydzierać. Piłkarze czasami muszą walczyć z psychiką, jeżeli ktoś jest słaby mentalnie i przeszkadza mu, że ktoś na niego z boku krzyczy to może się nie nadaje do gry. Sport to gra dla mężczyzn, jak ktoś się nie nadaje to niech może się zajmie inną dyscypliną, może szachami… Trzeba czasami zacisnąć żeby i zasuwać na boisku.

Może wpływ też na zachowanie na ławce ma to, że jeszcze nie dawno trener biegał po boisku w pomocy i miał realny wpływ na grę. Teraz trener znajduje się na ławce i właściwie w roli obserwatora, bez udziału w grze.

- Mi zależy, maserowi i kierownikowi drużyny. Kłótnie z sędziami czy z innymi trenerami były zbędne, ale ja żyję na ławce. Gdyby się coś działo to jestem z zespołem i dam się za tych chłopaków pokroić.

Który z tych meczów kosztował trenera najwięcej nerwów, a który najmniej?

- Na pewno te przegrane mecze, z Drawą gdzie straciliśmy dwie frajerskie bramki. Może z Błękitnymi, gdzie oddaliśmy zupełnie grę bez walki. Z tych lepszych na pewno mecze z Wejherowem i z Rumią, z którą prowadziliśmy po 20 minutach 2:0. Na pewno też ostatnie cztery kolejki, gdzie zagraliśmy bardzo dobre mecze. W meczu z Dębnem zagraliśmy dobrze, ale też mieliśmy trochę szczęścia. Dąb miał kilka akcji żeby wyrównać. Dotychczas szczęście nam nie dopisywało, bo prowadziliśmy w wielu meczach grę, byliśmy lepsi a przegrywaliśmy. Z Dębnem to się odwróciło.

Jak będzie wyglądała sytuacja w nowym sezonie.

- Niestety nic nie jestem w stanie powiedzieć na temat nowego sezonu. Treningi zakończyliśmy dzisiaj (5 czerwca) i do 24 czerwca chłopaki mają sobie dać spokój z piłką. Dostali rozpiski zgodnie z którymi raz na tydzień mogą pobiegać, jakaś zabawa czy rowerek. Od 25 czerwca mają trzy razy w tygodniu biegać czy raz w tygodniu iść na siłownię. Spotykamy się 10 lipca i tak naprawdę nie wiem co dalej będzie. Chcielibyśmy wyjechać na obóz do Bornego Sulinowa. Teraz nie wiem kto zostanie, nie wiem czy będzie obóz, nie wiem czy kogoś pozyskamy. Nie wiem jak będzie z boiskami. Jeżeli ktoś odejdzie i nikogo nie pozyskamy to może się okazać, że po prostu nie będzie kim grać. Na razie to wielka niewiadoma dla mnie. To jest naprawdę męczące.

Dziękuję za rozmowę
źródło: www.chemik.police.pl
 

multimedia
najnowsze multimedia





co ? gdzie ? kiedy ?
poprzedni czerwiec 2026 nastepny
Pon Wt Śr Czw Pt Sb Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
dzisiejsze newsy
 
top komentarze
newsy:
mecze:
18 » Radew Białogórzyno-Satu »
16 » Pogoń Wierzchowo-Zawisz »
14 » Dąb Dębno-Gwardia Kosza »
11 » Sokół Pyrzyce-Pogoń Bar »
11 » Hajka Zegrze Pomorskie- »
9 » Wieża Postomino-GKS Man »
9 » Mirand Szczecin-Bałtyk  »
7 » Pogoń Połczyn Zdrój-Pas »
6 » Biali Sądów-Mirand Szcz »
5 » GKS Manowo-Vimobilia Bę »
aktualnie na portalu
zalogowanych: 0
gości: 139
statystyki portalu
• drużyn: 3197
• imprez: 163718
• newsów: 79161
• użytkowników: 81935
• komentarzy: 1198801
• zdjęć: 933809
• relacji: 40955
Najwiďż˝kszy Skateshop w Szczecinie.


widzisz błąd na stronie - zgłoś go nam
© 2006-2026 - by ligowiec team
Polityka Cookies