W środę juniorzy młodsi Chemika Police pokonali 3:0 (0:0) Salos Szczecin i dzięki zwycięstwu wygrali ligę juniorów. Po meczu przeprowadziliśmy rozmowę z trenerem Maciejem Mateńko, który po raz drugi z rzędu poprowadził młodych zawodników Chemika do tytułu mistrzowskiego.Czy trener Mateńko jest trenerem sukcesu? Pobyt w Chemiku i praca z juniorami to pasmo wgranych i sukcesów. Maciej Mateńko: - Przede wszystkim cieszę się, że trafiłem w Policach na tak fajną grupę młodzieży, która była ambitna i chętna do pracy.
Aż z przyjemnością przychodzi się na zajęcia z takimi chłopakami, trenuje ich i patrzy jak czynią postępy. Mam ogromną satysfakcję, bo część z tych chłopców mając 16 lat gra już w III lidze i to jest mój największy sukces w tych 3,5 roku jakie spędziłem w Policach. Dodatkowo mogę się pochwalić, że przez ten okres przegraliśmy tylko dwa spotkania ligowe.
Czym się na dobrą sprawę różni w treningach piłka młodzieżowa od piłki seniorskiej? - Na pewno trener pracujący z młodzieżą ma znacznie więcej pracy niż trener seniorów. Tutaj dochodzą jeszcze sprawy wychowawcze, dużo tłumaczenia i uczenia. Seniorzy to już ludzie pod pewnym względem ukształtowani. Z juniorem trzeba wszystko robić wszystko od podstaw, trzeba wytłumaczyć, objaśnić i pokazać. A więc ta praca wymaga dużo więcej cierpliwości i na pewno są to większe nakłady pracy. Teraz między moimi juniorami, których mam już ułożonych i grają to czego oczekuję, a seniorami jest już nieduży przeskok. Potwierdzeniem tego jest to, że kilku zawodników z JM zagrało już z III lidze. - To największa satysfakcja. Przed meczem z Salosem powiedziałem chłopcom, że nawet jeżeli nie wygramy tej ligi to te 3,5 roku na tyle dobrze przepracowaliśmy, że większość z tych chłopców będzie grała minimum w III lidze a na pewno także wyżej. Satysfakcja z pracą jest też nieco większa w juniorach, bo na dobrą sprawę radość przynosi także każde pojedyncze wygrane spotkanie, gdy wszystko idzie jak powinno. W seniorach jednak zawodnicy bardziej są przyzwyczajeni do zwycięstw i porażek. - Każdy lubi wygrywać. Ja też grałem wiele lat w piłkę i teraz jako trener do każdego spotkania podchodzę z chęcią zwycięstwa. Na szczęście udało się to teraz zaszczepić chłopcom. Nigdy nie lekceważymy przeciwnika, do każdego przeciwnika podchodzimy z pełnym szacunkiem. Ja w swoich zespołach wprowadzam nie tylko to co na boisku, ale także poza boiskiem. Zatem pełna kultura, dzisiaj zanim zaczęliśmy się cieszyć podziękowaliśmy kolegom z Salosu. Musi być pełna kultura i poza boiskiem. Przez te kilka lat w Chemiku nasi juniorzy grali z gorszymi i łatwiejszymi przeciwnikami, niektórych demolowali po 15:0 czy 17:0. Który z przeciwników był najtrudniejszy? - Na pewno mecze z Salosem wywoływały dodatkową adrenalinę. W ubiegłym roku o pierwsze miejsce rywalizowaliśmy także z Pogonią Szczecin i Bałtykiem Koszalin, tak więc te trzy kluby to zdecydowanie najsilniejsze kluby zajmujące się szkoleniem młodzieży. A ze spotkań, które spotkanie najgorzej Pan wspomina? - Zdarzyła nam się wpadka w tym sezonie w Stargardzie z Błękitnymi. Gdzie mieliśmy dużą przewagę z gry, a mecz przegraliśmy 1:4. Gdyby ktoś nie był na meczu mógłby powiedzieć, że graliśmy słabo. A zagraliśmy swoje, tylko nic nie chciało wejść. Za to Błękitni mieli dobrze dysponowanego napastnika, który co wyszedł z kontrą to strzelił bramkę. A więc to był chyba najsłabszy nasz mecz. Spotkanie z Salosem w Policach też było dość nerwowe, bo prowadziliśmy 1:0 a straciliśmy bramkę tuż przed końcem spotkania. Gdybyśmy wtedy wygrali dzisiaj mecz nie miałby takiego ciężaru gatunkowego. - Może tak miało być, żeby były dzisiaj dodatkowe emocje. Mogę współczuć kolegom z Salosu, tak jak rozmawiałem z trenerem Ozgą mówiliśmy, że po meczu jedni będą się cieszyć, a drudzy płakać. Ale taki jest sport. Po zakończeniu sezonu trener rozstaje się z Chemikiem. Zatem gdzie Maciej Mateńko będzie w nowym sezonie? - Zakomunikowałem już działaczom Chemika, że po tym sezonie opuszczam Police. Nie podejmowałem jeszcze żadnych rozmów z innymi klubami, dlatego że chciałem się skupić na końcówce sezonu tej ligi. Dlatego dopiero teraz gdy wszystkie emocje zejdą i będę mógł spokojnie się zastanowić nad tym co będę robił w nowym sezonie. Praca z młodzieżą w naszym kraju i regionie, niestety nie jest doceniana. Nie patrzy się na kwalifikacje, nie patrzy się na ich wyniki. Zarobki trenerów wynoszą kilkaset złotych i niestety żeby utrzymać rodzinę muszę iść w innym kierunku. A poza tym chciałbym spróbować czegoś nowego. W pracy z juniorami osiągnąłem sukces i chciałbym podjąć jakieś nowe wyzwanie i spróbować czegoś nowego. Zatem piłka seniorska? - Być może, nie wiem jeszcze gdzie dostanę propozycję pracy. Może trener będzie takim Arsenem Wengerem, który prowadząc seniorów znakomicie wprowadza też do dorosłej piłki młodzież? - Bardzo bym się cieszył gdyby nasi wychowankowie grali w najwyższych ligach. A najbardziej bym się cieszył gdyby grali w Ekstraklasie w szczecińskiej Pogoni. Nie opuściłbym wtedy chyba żadnego meczu Pogoni i z dumą bym siedział wtedy na trybunach. A gdzie będę pracował i w jakich warunkach? Czas pokaże. Co chciałby trener powiedzieć przed swoim odejściem? - Odchodząc z Chemika szczególnie chciałbym podziękować trenerowi Mirosławowi Masiczowi. To człowiek instytucja, człowiek który całe swoje serce i całe życie poświęcił Chemikowi Police. Rzadko spotyka się tak bezinteresownych i zaangażowanych ludzi i dlatego wielki szacunek i wielkie dzięki trenerze. Nasze sukcesy są w wielkim stopniu sukcesami trenera. Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w dalszej pracy.
źródło: www.chemik.police.pl
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||