Trener i dwóch zawodników reprezentujących jeden zespół AZS Radex Szczecin. Co ich łączy? Jedno nazwisko i jedna pasja. Zbigniew, Maciek i Michał Majcherek. Ojciec i dwóch synów bez reszty oddani koszykówce.
Na kilka tygodni przed najważniejszymi meczami w tym sezonie o awans do I Ligi, Maciek i Michał zgodzili sie na wspólny wywiad, aby opowiedzieć o swojej przygodzie z koszykówką, która zdominowała ich dotychczasowe życie (wywiad przeprowadzony w kwietniu 2009).
Co lepsze - najlepszy klub II Ligi czy najsłabszy I Ligi?

Maciek: Trudne pytanie. Jeśli bylibyśmy najgorszym zespołem I Ligi spadlibyśmy do II. Ale chyba jednak I Liga. Czytałem dzisiaj wypowiedzi kibiców kaliskiego AZS-u, którzy pisali, że wolą wygrywać w II lidze niż przegrywać w pierwszej i spaść z ligi. Wygrywanie meczy w II lidze łączy się z chęcią awansu do I ligi. Inne granie, podejście do meczy, moim zdaniem oznacza brak ambicji klubu i zawodników.
Jesteście gotowi na mecze w I lidze?
Maciek: Zawsze jesteśmy gotowi. Kwestia tylko jak się losy potoczą. Na pewno z takim zamierzeniem graliśmy cały sezon i każde inne rozstrzygnięcie będzie dla nas porażką.
Przyglądacie się meczom I Ligi?
Michał: Tak. Śledzimy na bieżąco I Ligę jeśli chodzi o wyniki, tabele itp. Przyglądamy się temu co tam się dzieje.
Czym różni się I a II Liga Koszykówki?
Maciek: Na pewno gra jest bardziej zorganizowana. Mniej miejsca za improwizacje. Zawodnicy są lepiej wyszkoleni technicznie i więcej jest gry fizycznej. Mecze rozgrywa w różnych regionach Polski.
Kiedy zaczęła się Wasza przygoda z koszykówką?
Michał: To była 2 lub 3 klasa podstawówki. Razem zaczęliśmy trenować w Szkole Podstawowej nr 6 w Szczecinie. Wcześniej mieliśmy już oczywiście kontakt z koszykówką ponieważ towarzyszyliśmy naszemu tacie podczas jego obozów sportowych.
Ulubiony zawodnik, drużyna?
Maciek: Chyba jak każdy z naszego pokolenia pamięta Michael'a Jordana, magiczny duet ze Scottie Pippen'em i Chicago Bull. To już nie wróci. Są inne młode gwiazdy, ale to juz nie to samo.
Michał: Jest paru czarodziei w NBA teraz, ale takie duety jak Michael Jordan - Scottie Pippen czy Karl Malone - John Stockton były jedyne w swoim rodzaju.
A w Polsce?
Maciek: W Polsce niewątpliwie takimi zawodnikami był Adam Wójcik i Maciek Zieliński. Ale nowych gwiazd nie widać. Teraz niewątpliwie Gortat bryluje jako zawodnik, ale on gra w NBA.
Będąc synami trenera zostaliście skazani na koszykówkę?
Maciek: Synami trenera a wcześniej zawodnika. Wyrastaliśmy w tej atmosferze. Jeździliśmy na wakacje do ojca do Torunia kiedy grał w tamtejszym AZS-ie, na obozy sportowe. Chodziliśmy do szkoły podstawowej nr 6 w Szczecinie, gdzie były klasy o profilu koszykarskim. Był to najpopularniejszy sport w tej szkole. Na podwórku głównym zajęciem dzieciaków była gra w kosza. Na boisku spędzaliśmy każdą wolną chwilę. Zresztą z tej podstawówki wywodzi się jeszcze kilku znanych koszykarzy m.in. Szymon Szewczyk i Marek Łukomski.
Czujecie presje na sobie będąc synami własnego trenera?
Michał: Będąc na boisku jest presja na wynik, na zwycięstwo, ale tak ogólnie raczej nie. Wszystkiego nie da się wygrać i zrobić, ale staramy się jak możemy.
Maciek: Czasem można przeczytać złośliwe komentarze po meczu na nasz temat, że się nie wywiązaliśmy z powierzonego zadania na boisku, a trener - ojciec i tak trzymał nas na boisku, więc gdzieś ta presja pewnie jest, ale myślę, że już do tego przywykliśmy.
Kwestionujecie czasem decyzje trenera?
Maciek: Na pewno nie kwestionujemy, ale osobiście często wymieniam spostrzeżenia i poglądy na temat gry w czasie meczu z moim ojcem na co na pewno nie mógłbym sobie pozwolić z innym trenerem.
Rozmawiacie przy stole o koszykówce w ojcem?
Michał: Często rozmawiamy o koszykówce. Kiedy nie rozmawiamy to i tak zaraz wszystko zostaje sprowadzone do koszykówki. Staramy się jednak ostatnio aby było tego jak najmniej.
Mówimy dużo o Was i o Ojcu - byłym zawodniku i obecnym trenerze. Gdzie w tym wszystkim była i jest Wasza Mama?
Można powiedzieć, że nasi rodzice poznali się na boisku. Mama grała w koszykówkę w zespole Czarnych Szczecin i tak poznali się z tatą. Kiedy ojciec grał w Toruniu (ok. 5 lat) mieszkaliśmy z naszą mamą (Jola) w Szczecinie. Z ojcem widywaliśmy się w weekendy kiedy przyjeżdżał do Szczecina po meczach. Zawsze pilnowała żebyśmy chodzili na treningi, ale priorytetem była nauka. Zawsze nas dopinguje, choć na mecze nie chodzi bo uważa, że przynosi nam pecha :) Czasami nie może już słuchać, gdy rozmawiamy w domu o koszykówce, ale chcąc nie chcąc jest na to skazana.
Dużo poświęciliście dla koszykówki?
Michał: Nie traktujemy tego jako poświęcenia. Kochamy koszykówkę i robimy to co lubimy najbardziej. Trenujemy koszykówkę aby się nią cieszyć. Jeśli coś straciliśmy to może trochę zdrowia (śmiech).
Maciek: Tak naprawdę to bardzo dużo zyskaliśmy. Mamy znajomych w wielu miejscach Polski i kolegów tu na miejscu z którymi się znam już od wielu lat i z którymi mam przyjemność grać jak: Marek Łukomski czy Łukasz Biela, z którymi grałem jeszcze w SKK.
Oboje studiowaliście kierunki związane z turystyką. Mieliście jakiś wspólny plan na tzw. interes rodzinny?
Michał: Już raczej nie. Chyba już za późno. Na rynku jest wiele biur podróży.
Maciek: Obecnie pracuję w firmie produkującej oraz importującej maszyny budowlane.
Czemu po maturze nie wybraliście Ikf jak wielu innych sportowców?
Michał: Nie chcieliśmy zostać nauczycielami wf.
A praca w roli trenera Was nie interesuje?
Michał: Maciek trenował przez 2 lata rocznik '93 ale w końcu zrezygnował.
Maciek: Na początku było fajnie, dużo zapału i fascynacja. Potem jednak ten zapał jakoś sukcesywnie gasł. Dzisiaj dzieci i młodzież mają chyba inne zainteresowania. Wychowani na internecie i grach komputerowych wolą chyba w ten sposób spędzać czas. Ciężko ich zachęcić do ciężkich treningów, które dają później satysfakcję. Pamiętam jak byłem w ich wieku to od rana do wieczora biegaliśmy z kolegami za piłkę. Dzisiaj czasy niestety się zmieniły.
Michał na stronie Waszej drużyny można przeczytać, że grasz dla Azs Radex Szczecin od 2007 r. Co się działo z Tobą przez te kilka lat wcześniej?
Michał: W 2000 r. zdobyliśmy Mistrzostwo Polski Juniorów. Po zdobyciu mistrzostwa starsi zawodnicy w tym Maciek odeszli do seniorów, a mi pozostał jeszcze jeden rok juniora. Pograłem jeszcze jeden sezon w drużynie juniorów, ale grupa później się rozpadła. Miałem okres kiedy trenowałem w zespole ekstraklasy SKK. To był okres ok. dwóch miesięcy. Niestety niezbyt dobrze układała się współpraca między mną a trenerem, więc pozostała mi gra w lidze amatorów. W końcu mój ojciec zaproponował żebym przyszedł na trening do AZS-u spróbował swoich sił i tak już zostałem.
Koszykówka to same pozytywne emocje czy podobnie jak w piłce nożnej może być gorąco? Jak się Wam gra na wyjazdach?
Maciek: No z tym czasem różnie bywa. W małych miasteczkach (Michał: takich małych, małych...) czasem wychodzi taki małomiasteczkowy klimat i mentalność (czytaj: niesportowe zachowanie).
Michał: Źle się dzieje kiedy na mecze koszykówki chodzą kibice także piłki nożnej. Za złe sędziowanie czy za głośne puszczanie muzyki o swoje bezpieczeństwo po meczu musi się martwić sędzia czy spiker .
W takim razie jak na ich tle wypadają nasi szczecińscy kibice?
Michał: Jest coraz lepiej. Mamy klub kibica, który działa prężnie i sukcesywnie się rozrasta. Mamy kibiców którzy jeżdżą z nami na mecze nawet w najdalsze części Polski niejednokrotnie pomagając nam w zdobyciu zwycięstwa. Z roku na rok coraz więcej ludzi przychodzi na nasze mecze.
Nie czujecie się trochę niedocenieni w Szczecinie jako drużyna, jako dyscyplina sportu?
Maciek: Jak każdy zespół halowy w tym mieście. To, że nie jesteśmy traktowani poważnie świadczy ilość i proporcje przyznawania pieniędzy w Szczecinie na sporty. Przegrywamy w konkurencji z piłką nożną. Koszykówka daje także dużo emocji i wierzę w to, że w naszym mieście zaczną przychodzić setki a w późniejszym czasie tysiące kibiców. Z roku na rok jest coraz lepiej. Coraz więcej kibiców, coraz lepsze show. Przykładem mogą być inne miasta i zespoły w Polsce, które odrodziły się. Trzeba tylko dać szansę takim drużynom zainwestować w nie i dobrze promować na rynku lokalnym.
Gdybyśmy otrzymali takie wsparcie finansowe od miasta jak zespół piłkarski Pogoni to jestem przekonany w 100%, że w Szczecinie byłaby drużyna ekstraklasy w koszykówce mężczyzn.
Michał: To co my dostaliśmy do podziału na pięć drużyn halowych to równowartość budżetu I - ligowego zespołu gdzieś ze środka tabeli.
Planujecie zmianę klubu?
M/M: Nie.
Z Mackiem i Michałem rozmawiała Lily z www.teraz.szczecin.pl
|
|


najnowsze fotorelacje
Zakończony został konkurs fotograficzny AmberFoto w lutym.
Według Was najlepsze fotki zrobił użytkownik Swit1952 i to on zgarnął główną nagrodę miesiąca - bon o wartości 300zł do realizacji w sklepie sportowym Amber w Szczecinie. Niestety w tej edycji zabawy dodane były tylko 19 fotorelacji spełniające warunki konkursu (minimum 30). Zgodnie z regulaminem (pkt. 24.) przyznana została tylko jedna, główna nagroda.
Spośród głosujących na zdjęcia wybraliśmy jednego szczęśliwca - bokser, który otrzyma unikatowy kubek portalu Ligowiec.net. Informacje o sposobie odbioru nagród wyślemy w PM'ach.
Mariusza Kurasa fanom szczecińskiej Pogoni i regionalnego sportu specjalnie przedstawiać nie trzeba. Popularny Mario rozegrał w barwach Pogoni rekordową w skali klubu liczbę 430 spotkań w ciągu 17 lat gry, stając się jednym z najbardziej lubianych w Szczecinie piłkarzy, szanowanym za serce do gry i wielką skromność.
Niestety życie układa się różnie. Żonę Mariusza Kurasa dotknęła kilka lat temu ciężka choroba - stwardnienie rozsiane. Na chwilę obecną mogłaby rozpocząć leczenie, ale koszty jego wynoszą ok. 8 tys zł miesięcznie, nie wliczając kosztów rehabilitacjj. Dlatego zwracamy się z prośbą do wszystkich ludzi o dobrych sercach by przekazali przy rozliczeniu rocznym z Urzędem Skarbowym 1% podatku na OPP (Organizację Pożytku Publicznego), czyli PTSR podając nr KRS (Krajowego Rejestru Sądowego) 0000083356 (ważne napisanie pięć zer na początku), a w informacjach uzupełniających jako cel szczegółowy: PLIR Ewa KURAS.
Wszystkich, którzy chcieliby zaoferować pomoc i wsparcie Pani Ewie proponujemy bezpośredni kontakt mailowy pod adresem - ewa.kuras@wp.pl.
Kliknij czytaj dalej, by zapoznać się z apelem Pani Ewy Kuras.
 Zakończona wraz z końcem rundy wiosennej edycja MN Sport Typera cieszyła się ogromną popularnością. Było dużo emocji, rywalizacja do ostatniego meczu. Z początkiem nowego sezonu piłkarskiego rozpoczynamy nową edycję MN Sport Typera, która będzie trwała do końca rundy jesiennej.
Zasady pozostają niezmienione. Każdy typ - to jedna szansa na zwycięstwo. W tej edycji nagrody zostaną przyznane użytkownikom, którzy zajmą trzy pierwsze miejsca w ogólnej klasyfikacji:
- 1 miejsce - kupon o wartości 500 zł do wykorzystania w sklepie MN Sport w Szczecinie lub przez internet
- 2 miejsce - kupon o wartości 300 zł do wykorzystania w sklepie MN Sport w Szczecinie lub przez internet
- 3 miejsce - kupon o wartości 200 zł do wykorzystania w sklepie MN Sport w Szczecinie lub przez internet
 Przyznawane również będą nagrody w każdej lidze, w której będzie typować więcej niż 15 użytkowników. Nagrodami będzie sprzęt sportowy ufundowany przez firmę MN Sport. Salon piłkarski MN Sport mieści się w Szczecinie przy ul. Piłsudskiego 19. W ofercie salonu znajduje się szeroka gama sprzętu do piłki nożnej i innych dyscyplin dla dorosłych i dla dzieci.
Zapraszamy do wspólnej zabawy. Typuj i wygrywaj!
Regulamin konkursu MN Sport Typer
Wyniki typera - klasyfikacja ogólna
|
|
|