„O której mogę iść dzisiaj na trening?” – to pierwsze pytanie jakie zadał lekarzom w poniedziałek podczas powtórnych badań Maciej Ropiejko. „Jaki trening?” – zapytali zdumieni medycy – „Pan ma karencję przynajmniej do soboty”. Wyłamana jedynka, 3 centymetrowy szew wewnątrz górnej wargi, opuchlizna na twarzy jak po walce bokserskiej, nos na szczęście w jednym kawałku i na razie żadnych widocznych oznak wstrząśnienia mózgu – to ogólny obraz po sobotnim meczu napastnika Dumy Pomorza.Maciej Ropiejko przeszedł w poniedziałek rano ponowne, tym razem bardzo szczegółowe, badania medyczne. Ich wyniki są bardziej optymistyczne niż przewidywali lekarze jeszcze w sobotę późnym wieczorem. Wynika z nich, że napastnikowi Pogoni Szczecin wymienić trzeba będzie być może tylko jedną górną jedynkę i poczekać przynajmniej tydzień na tzw. „zejście” puchlizny. Później (gdy opuchlizny już nie będzie i szew już się zagoi) badanie należy powtórzyć, by jednoznacznie stwierdzić czy uraz szczękowy nie jest dużo większy.
Sam napastnik, mimo iż nie może prawie w ogóle otwierać ust i spożywa od soboty tylko kaszkę, rwie się do treningu. Lekarze jednak, póki jeszcze do końca nie zdiagnozowano czy wstrząśnienia mózgu nie ma, odradzają zawodnikowi jakiekolwiek zajęcia sportowe. W niedzielę Macieja Ropiejkę odwiedzili koledzy z zespołu i życzyli szybkiego powrotu na boisko. Istnieje bowiem szansa, że w meczu barażowym trener Mariusz Kuras będzie mógł brać go pod uwagę przy ustalaniu szerokiej kadry meczowej.
źródło: Pogoń Szczecin
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||