|
Pogoń Szczecin zostaje w Ekstraklasie!
Po bardzo emocjonującej końcówce Pogoń Szczecin utrzymała korzystny wynik, który pozwolił jej zachować ligowy byt. Portowcy po trafieniu rezerwowego obrońcy zwyciężyli najmniejszym możliwym rozmiarem. Tego nikt już nie będzie pamiętał, liczy się wynik końcowy. Mecz od początku przebiegał pod dyktando gości z Grodu Gryfa. Ekipa z Dolnego Śląska zagrała co najmniej dziwnie. Cofnęła się do głębokiej defensywy licząc na skuteczne kontry, ale tych praktycznie było. Po końcowej syrenie Alex Haditaghi wyraźnie odechtnął. Kibice chyba też. Więcej w relacji poniżej.
Miedziowi wyglądali tak, jakby zależało im na remisie w tym spotkaniu. Punkt w tamtym czasie dawał im awans na 4. lokatę w tabeli. Bronili praktycznie dziewiątką zawodników. Strzałów celnych nie oddawali. Raz było groźnie, o ile można tak uznać za próbę, przed jaką stanął Mateusz Grzybek. Piłka uderzyła w zewnętrzną część słupka, ale było to dość przypadkowe uderzenie.
A Pogoń? Atakowała, ale statycznie, podania wymieniając w poprzek zamiast wzdłuż pola gry. Ewidentnie starali się rozciągnąć formację obronną Lubinian. Przed przerwą nie przyniosło to żadnego oczekiwanego efektu. Było nudno, choć ten punkt w tamtym czasie należało szanować. Niewiele zmieniło się także po zmianie stron. I to pomimo aż 2 zmian ze strony trenera Leszka Ojrzyńskiego. Zagłębie nadal mocno cofnięte. A Szczecinianie cały czas starali się coś zrobić. W pewnym momencie ich gra usypiała. Być może uśpiła także gospodarzy. Niemniej, w 74. minucie do strzału doszedł Marcel Reguła. Ten jednak nie sprawił bramkarzowi Pogoni żadnych problemów. Rezultat zmienił się już 5 minut później. Wysokie dośrodkowanie spadło na głowę Filipa Cuicia. Ten zgrał ją do Fredrika Ulvestada. Pomocnik uderzył, ale trafił w rękę Jasmina Buricia. Bośniak przy dobitce Husseina Alego nie miał już żadnych szans. Defensor Portowców dosłownie chwilę wcześniej został wprowadzony na boisko. Zanotował wejście smoka. Trener Thomas Thomasberg, jak to ma w swoim zwyczaju, zaczął zmieniać stawiając na skomasowaną obronę. Udało się, choć było groźnie do samego końca. Skończyło się najlepiej jak mogło, choć gdyby Leo Borges spojrzał, jak ustawiony jest bramkarz, pewnie zamknąłby ten mecz, a tak mógł pluć sobie w brodę. To sytuacja więcej niż 100-procentowa. Ostatecznie Portowcy zapewnili sobie utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie i to jest wiadomość dnia.
ďż˝rďż˝dďż˝o: własne
relacjďż˝ dodaďż˝: kempes7 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||