I dobrze, że takie są, że kibice mają swoje miejsce chwalenia ponad stan swoich ukochanych drużyn, klubów, reprezentacji. Ale w tym gąszczu stron, portali, wszelkiego rodzaju forum umożliwiającym nawet frustratom dzielenie się swoimi wrażeniami, powstał ligowiec.net.
Grupka młodych ludzi postanowiła zrobić coś co unosi się ponad poziom zwykłych emocji, co dawać ma informacje, często pomijane przez media ogólnopolskie. I muszę przyznać, że się im to udało. Bo nie ma chyba w całej Polsce tak rozbudowanego portalu poświęconemu tylko wydarzeniom lokalnym. Bo
koleżankom i kolegom z ligowca nie "odbiła palma" ogrzewania się gdzieś przy reprezentacjach piłkarskich czy siatkarskich. Oni pokochali ten sport tu u nas, niezależnie czy ten doprowadza do rozpaczy, czy ma chwile nieco lepsze.
Pomysł to jedno, drugie, z czym grupa dziś na pewno się zmaga, to opanowanie tych wszystkich spływających zwłaszcza w weekendy informacji.
Niewielu z nas zdaje sobie sprawę jak wielki to wysiłek, także finansowy, by ligowiec.net mógł w sobie zawierać aż tak wielką ilość informacji, zdjęć, komentarzy i wyników i się po prostu nie zawieszał. Tak wielkie objętościowo strony wymagają dużej pojemności dyskowej – a to już konkretne pieniądze i tak by można jeszcze długo...
Ale ja cieszę się przede wszystkim z tego, że ci którzy w młodzieńczym porywie zadanie rozpoczęli, dziś mimo że okrzepli, założyli rodziny i inne mają też życiowe wymagania - nie wymiękają. Bez ich zaangażowania nie byłoby ligowca, nie stanowił by on takiej wartości, jaką pochwalić się może dzisiaj.
Dla mnie ligowiec.net stał się obowiązkową pozycją codziennego sprawdzania, poszukiwania, wynajdywania, uzupełniania wiedzy. Jak cieszą mnie odkryte czasami drobne błędy, bo te przydarzają się przecież nam wszystkim, a ich obecność sprawia, że wiem iż pracują tam ludzie z krwi i kości, a nie automaty.
Czytam też komentarze i choć często denerwują swoim poziomem, także potrafią dawać do myślenia. Jeśli tylko wyjeżdżam służbowo za granicę na żadnej innej stronie internetowej nie znajduję takiej kompilacji wyników i wydarzeń sportu regionalnego jak tutaj. Bo sportem interesuję się bez podziału na dyscypliny, kluby i drużyny. Bo kibicuję zawsze i wszędzie naszym, a ligowiec w sytuacjach wyjazdowych pomaga mi trzymać fason – kontakt z regionalną rzeczywistością.
Może czasami denerwuje mnie ilość wydarzeń piłkarskich, które ogromem zabijają inne konkurencje, innych sportowców, ale rozumiem, że to wynik popularności i jako że sam za piłką od czasu do czasu biegam nad nerwami panuję.
Chciałbym życzyć, by pracę tej właśnie grupy ludzi dostrzegli też sponsorzy, reklamodawcy. Bo choć wartością ligowca.net jest fakt, że reklamy właśnie nie narzucają się nam na ekranie, rozumiem, że bez dodatkowych środków nie będzie kolejnych mocnych marszowych korków w przód. A bardzo bym chciał, by nasz jubilat się rozwijał, bo dziś nie wyobrażam sobie pracy bez jego towarzystwa. Wytrwajcie, a zobaczycie, że już za chwilę z waszymi opiniami liczyć się będą wszyscy ludzie regionu ze sportem związani. Oni liczyć się powinni już dziś, ale tę oczywistość nabędą dopiero za chwilę.
A i jeszcze jedno –
osobiście dziwię się, że portal nie otrzymał jeszcze nagrody przyznawanej przez marszałka lub wojewodę. W każdej z dziedzin popularyzacji regionu. Bo lepszego nie było i nie ma. Tylko trzeba chcieć to dostrzec.