|
Zapalmy światełko! W sporcie często rozgrywane są Memoriały. To zawody poświęcone pamięci tych, którzy odeszli. Młodzi zachodniopomorscy piłkarze rywalizują w turniejach Jerzego Michałowicza, Wacława Kuchara, Kazimierza Górskiego i Kazimierza Deyny.
Dobrze znamy zawody upamiętniające Aleksego Szołomickiego, Jerzego Huberta Wagnera, Waldemara Krasonia, Anny Kłos-Sulimy, Tadeusza Gniota czy wielu innych. Obiekty sportowe nazywane są imionami zasłużonych mistrzów; mamy tor kolarski Zbysława Zająca, stadion lekkoatletyczny Wiesława Maniaka czy piłkarski Floriana Krygiera. Bohaterski lekkoatleta Janusz Kusociński ma nawet swoją ulicę. Nawet niemieccy sportowcy polegli w czasie I wojny światowej mają w naszym mieście swój pomnik. Czy przypominając sobie o tych wszystkich, których już nie ma wśród nas, powinniśmy być smutni? Nie, wcale nie! Choć gdyby patrzeć tak tylko po ludzku, to trudno pogodzić się z rozłąką, a szczególnie gdy odeszli ludzie, z którymi byliśmy mocniej związani...
Nasz wielki rodak, błogosławiony Jan Paweł II, pielgrzymujący do Domu Ojca, już na początku swojego pontyfikatu apelował: „Nie bójcie się otworzyć drzwi Chrystusowi!". Śmierci nie bał się apostoł narodów Święty Paweł, gdy przeczuwając koniec swej ziemskiej wędrówki, ufny w otrzymanie nagrody - wieńca chwały, pisał ze „sportowymi akcentami": „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem...". Mówił też, że nadzieja zawieść nie może, bo Miłość Boża rozlana jest w naszych sercach. Tam gdzie jest miłość, jest też ufność i nie ma miejsca na strach. „Idziemy tam, by radość nieść, tam gdzie jej światu brak!" - brzmią słowa jednej z religijnych pieśni.
Wierzący ma tę nadzieję, że rozłąka ze zmarłymi jest tylko chwilowa. Wsparci tą nadzieją, we wtorek w radosną uroczystość Wszystkich Świętych zapalmy znicze naszym krewnym, przyjaciołom, nauczycielom, współpracownikom, ale także ludziom kultury i sportowcom, którzy swą pracą dostarczali nam wielu radości, ufając, że są już Świętymi i zasługują na blask. Świeczki zapalmy też pełni powagi i zadumy w środę, w Dzień Zaduszny, czyli wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, za tych co jeszcze są w drodze. Można im pomóc nie tylko świeczką, ale także innym światełkiem - modlitwą, przebaczeniem. wyciągniętą do zgody ręką i dobrym uczynkiem, czyli pomocą potrzebującemu drugiemu człowiekowi. I to niekoniecznie bliskiemu. Może obcemu, a może nawet przeciwnikowi czy wrogowi. Takie czyny mają dużą wartość i dobrze byłoby pełnić je nie tylko okazjonalnie w te listopadowe jesienne dni, lecz nieco częściej! autor: Jarosław Maliszewski (dziennikarz Kuriera Szczecińskiego)
data dodania: 2011-10-31 17:42:20 liczba wyświetleń: 1500 |