
W tym felietonie chciałbym przestawić organizacje w klubach polskich oraz holenderskich, ponieważ zauważyłem duże różnice. Są one tyle duże, że można je zauważyć już w pierwszym dniu będąc w holenderskim klubie. Zaczynając w szatni kończąc na zajęciach treningowych, bądź po samych meczach.
W Polsce sytuacja wygląda inaczej. Piłkarz trenujący na codzień w polskim klubie nie zawsze jest zdolny zagrać cały mecz. Tutaj kluczowy wpływ na to mają treningi, które nie zawsze prowadzone są w profesjonalny sposób. W polskich czołowych klubach wszyscy są zadowoleni, jak jest dwóch trenerów na treningu plus masażysta i wszystko jest dobrze. W tym momencie w pierwszoligowych klubach w kraju tulipanów mają ich
3 lub 4. Każdy coach odpowiada za odpowiedzialne za niego fragmenty przygotowania do meczu, a w Polsce wszyscy odpowiadają za jedno.
Lekarze także po treningach sprawdzają stan zdrowotny swoich podopiecznych a u nas to jeszcze zdecydowanie kuleje. Trenerzy naciskają, na piłkarzy wywołując większą presje co powoduje syndrom 'powiązanych nóg' natomiast w Holandii już na treningach po opieką psychologów 'wbija się' do głowy mentalność zwycięzców co widać na meczach.
Podchodzą spokojniej, często nawet na początku widać rozluźnienie co powoduje niekiedy utratę bramki. Choć zawodnicy mają na tyle koncentracji i zimnej krwi, że nie rzucają się do szaleńczych ataków tylko grają po prostu 'swoje' wyczekując na okazje bramkowe.

Organizacja zaplecza to jedna sprawa a jeśli chodzi o samych piłkarzy to druga sprawa.
Piłkarze grający w Polsce lubią sobie poszaleć poza zajęciami piłkarskimi. Przykładów daleko nie trzeba szukać nawet najwięksi idole młodych jak Boruc, Żewłakow i inni pokazali jak to robią profesjonaliści w Polsce. W zespole 'pomarańczowych' to było by niedopuszczalne, krótko mówiąc skończyło by się dłuższym wykluczeniem i określona karą.
Będąc prawie rok w Holandii i uczestnicząc w strukturach klubu rezerw pierwszoligowego zespołu przez okres dwóch miesięcy nie zauważyłem nic niepokojącego. Choć nie mogę powiedzieć, że wszystko było piękne bo nie ma klubu idealnego.

Na postawę piłkarzy także mają wpływ
kibice, którzy niechętnie w naszej ojczyźnie przychodzą na stadiony. Wyjątkami tutaj może być Szczecin, Poznań czy Chorzów (na meczach reprezentacji). W drugim kraju opisywanym przeze mnie wyjątków nie trzeba szukać bo
większość stadionów jest wypełnionych po brzegi. Na samym końcu chciałbym także dodać, że w Holandii nawet biedny człowiek bez nazwiska jest w stanie grać w wielkim klubie bo tzw.'znajomości' nie grają żadnej roli. Tam każdy jest równy. Jeśli chodzi o sprzęt piłkarski, który powinien każdemu zawodnikowi klubu zostać udostępniony, w Polsce go nie ma, nie ma pieniędzy albo pazerność prezesów nie pozwala na jego zakup. Natomiast w Holandii zawodnik trenujący minimum dwa tygodnie, bądź zawodnik, który podpisał już kontrakt dostaje od razu sprzęt, który będzie mu służył aż do odejścia z klubu.
Podsumowując polskie kluby na dzień dzisiejszy nie mają szans na wybicie się w europejskich pucharach, a przyczyny można właśnie szukać tylko w organizacji klubu.
Po prostu trzeba zacząć budować prawdziwy klub opierając się na wiedzy zaczerpniętej z klubów zagranicznych, ponieważ w Polsce ten cały system mocno 'kuleje'.