|
Tajemnicza Pogoń 
Rozpoczyna się kolejna piłkarska runda, do której sympatycy szczecińskiej Pogoni przystępują z pewną taką niepewnością... Wszyscy wierzą w wywalczenie tej wiosny awansu (wszak miejsce Dumy Pomorza to ekstraklasa; II liga - obecnie nazywana „pierwszą" - zawsze postrzegana była w kategoriach tragedii; więc o czym tu mówić rozpoczynając wiosenne zmagania na trzecim froncie...?), ale co będzie dalej?
Wypada wierzyć, że będzie dobrze. Młodzieńczy zapał i świeże spojrzenie (oraz brak podejrzeń o fryzjerskie sprawki za uszami, które wielu klubom wychodzą bokiem, jak ostatnio Jagiellonii, a które kibicom niejednej jeszcze drużyny zapewne zburzą spokój...) obecnych właścicieli Pogoni to spory kapitał. Szczecińscy sympatycy są jednak nieco nieufni i trudno im się dziwić, bo mają jeszcze świeżo w pamięci sprawki panów P., a wcześniej zagranicznych G. oraz B. a jeszcze przed nimi innego P. (choć ten był tak krótko, że nie wszyscy to nawet dostrzegli).
Niepokoić może szczególnie brak działań przy otwartej kurtynie i robienie tajemnic ze spraw, które wydają się być całkiem błahymi (bo jeśli takimi nie są, to jeszcze gorzej...). Na przedsezonowej konferencji prasowej nie dowiedzieliśmy się np. ile jaki sponsor daje na portowców. Możemy więc jedynie spekulować, czy hotel „Neptun" wpłaca miesięcznie 200 czy 300 złotych. Czy ze sprzedaży puszki napoju energetyzującego „Moc Portowców" trafi do klubu 3 czy 5 groszy (a może jeszcze mniej lub więcej)? - to też tajemnica handlowa. Czy sztab naszego klubu podglądał przygotowania najbliższych rywali z Kluczborka? Czy mamy nagrany jakiś sparring? - to też objęte jest tajemnicą. Na jaką pozycję nie udało się zimą pozyskać piłkarza? - to kolejna tajemnica. Można by jeszcze usprawiedliwić niechęć do podania składu na najbliższy mecz, by się rywale nie dowiedzieli, ale zespół zmierzający ku ekstraklasie powinien sobie spokojnie poradzić na własnym stadionie, nawet w przypadku rozszyfrowania przez przeciwników z trzeciego frontu.
Skąpe dawkowanie informacji kibicom to jeszcze nic w porównaniu z faktem, że podobno nie wszystkie wiadomości są dostępne nawet dla członków rady nadzorczej Pogoni SA. Frasują się tym udziałowcy spółki, Pogoń Nowa i stowarzyszenie MKS Pogoń, które udzieliło sportowej spółce licencji na używanie nazwy, barw i godła "Pogoni".
Może więc warto się zastanowić, czy te wszystkie „tajemnice" są tak naprawdę potrzebne? Bo tam gdzie brakuje informacji, tam szybko rodzą się plotki, które często wywołują wiele fermentu, potrafiącego zaszkodzić w całkiem dobrze zapowiadających się przedsięwzięciach!
Jarosław Maliszewski
Kurier Szczeciński
autor: Jarosław Maliszewski
data dodania: 2009-03-13 15:57:55 liczba wyświetleń: 2273 |